14 czerwca 2017

Wodne zabawy - czyli nasza pierwsza przejażdżka nad rzekę w tym roku :)

Hau! Wiecie, rodzicie jakiś czas temu zabrali nas na super wyprawę nad rzekę - a dokładniej to nad Rabkę, znaleźli jakieś odludne miejsce, gdzie nikt nam nie przeszkadzał - ani my nie przeszkadzaliśmy nikomu. W życiu Hery to było pierwsze wejście do rzeki, więc byliśmy wszyscy ciekawi jak zareaguję - okazało się, że to dla niej raj. 
Hera poczuła się jak ryba w wodzie, w ogóle nie zastanawiała się nad wejściem do wody - nie trzeba było jej długo namawiać. Jako, że w tym miejscu nie było bardzo głęboko to więcej goniła w tę i wewtę niż pływała - ale jak na pierwszy raz wydaję nam się, że to wystarczające zapoznanie z wodą. Tam gdzie było głębiej Hera czuła się niezbyt swojsko, pewnie wszystko w swoim czasie. Oczywiście nie zamierzała sama wyjść z wody więc trzeba było ją po prostu siłą wyciągnąć, bo gdyby mogła to zostałaby tam cały dzień aż by padła ze zmęczenia :) 
No a Hugo jak to Hugo - za wodą nie przepada, pomoczył chwilkę swoje jamnicze ratki i poszedł zwiedzać brzeg. Dreptał sobie od lewej do prawej, węszył, troszkę popiszczał bo zazdrościł Herze dobrej zabawie - ale stwierdziliśmy, że nic na siłę - będzie chciał to się do niej dołączy, a jak nie to pozostanie zwiedzać na brzegu - i tak wycieczka się mu podobała na pewno :) 
Jeżeli ktoś byłby ciekawy i chciałby zobaczyć inne zdjęcia to zapraszamy na nasz fanpage: 

12 czerwca 2017

Spacer z Glistą - czyli Hugo, Hera i Rea w akcji :)

Hau! W końcu nadszedł dzień kiedy to ciotka Ania zadzwoniła do naszej matki i zapytała czy jesteśmy chętni na spotkanie się w parku. Oczywiście nikt długo nie zastanawiał się nad odpowiedzią - w końcu mieliśmy spędzić czas z małą Glistą - a dokładniej Reą :) Jej starszy brat Gizmo spędził ten czas ze swoim tatełem, więc Hugo mógł śmiało iść z nami i pobawić się z małą - niestety chłopaki raz się pokłócili i do tej pory nie mogą odnowić kontaktu :( A oto sprawczyni całego zamieszania :
Tak to jest mała Rea zwana po domowemu i po naszemu Glistą :D Chętnych zapraszamy na świetnego fanpage wspomnianej dwójki : Gizior - Rozrabiaka i spółka zoo
Na początku wiadomo - było troszeczkę nieśmiało, ale po chwili cała trójka znalazła wspólny język.

Jak wiadomo Hugo jako jedyny samiec a w dodatku najstarszy z całej trójki postanowił dać kilka lekcji dziewczynom. Znaczy Hera już doskonale zna jego pomysły i jego nauki - bardzo ładnie i szybko się od niego uczy - wszystkiego, tego dobrego jak i tego złego. Więc Hugo nauczyciel postanowił udzielić lekcji - Jak dobrze obgryzać drzewo. Oczywiście najpierw pokazał jak się to robi a później nadzorował pracę dziewczyn ;) 


Zabawa była przednia jak widać - a jeżeli ktoś chciałby oglądnąć więcej zdjęć to zapraszamy tutaj:

2 czerwca 2017

Spacer Krakowskimi Bulwarami Wiślanymi - ciotkiem Antkiem i wujkiem Pietrkiem :D

Hej :) 20 maja długo rozmyślaliśmy gdzieby się tu wybrać na spacer - jako, że było ciepło, ale niebo płatało figle pojawiającymi się ciemnymi chmurami baliśmy się wybrać gdzieś dalej poza Kraków. W końcu matka nasza zadzwoniła do ciotki Ani i wuja Piotrka - i umówiliśmy się na spacer wałami przy Wiśle. Pojechaliśmy w stronę centrum samochodem i tam niedaleko jakiejś szkoły [rodzice lepiej wiedzą niż my] zaparkowaliśmy. Wysiadając z samochodu już nas jakiś piesek zdenerwował - no nie nas tylko Huga - bo szedł sobie z nim jakiś pan na automatycznej smyczy, no a jak wiadomo Hugo nie lubi za bardzo nowych kolegów - no a tamten szedł jak pan świata całym chodnikiem, my staliśmy na poboczu na trawce i tylko matka trzymała nas na smyczy bo ojciec nurkował w samochodzie. No i oczywiście tenże piesek zaczął do na podchodzić mimo tego, że jego pan doskonale widział, jak się zachowujemy - ja [Hera] oczywiście już chciałam do niego biec i go pomaltretować z miłości i szarpałam matką, za to Hugo już stał w gotowości i warczał od pewnego czasu co wcale nie zniechęcało tamtego pana. Dopiero gdy matka zaczęła do Huga mówić - spokojnie spokojnie, cicho, uspokój się - to pan zabrał swojego psa, bo Hugo już pokazał pełne uzębienie. No ale to była nasza jedyna taka historia na tym spacerze.
Reszta spaceru przebiegała spokojniej - no oprócz jednego incydentu - zapomnieliśmy powiedzieć, że ciotka Anka z wujkiem Piotrkiem mieli takie dziwne buty co jeździły - chyba rodzice na to mówili rolki, no i jak w pewny momencie było z górki to ciotka Anka się wywróciła :D Było śmiesznie, bo my to jak nasza matka jesteśmy - jak się ktoś wywróci to od razu się zaczynamy brechtać :D No ale ciotce Ance nic się poważnego nie stało, jedynie obdarła sobie trochę dłoń. Ale to był tylko ten jeden wypadek - trochę szkoda, bo myśleliśmy, że się jeszcze pośmiejemy a tu już jechała później normalnie bez upadku :/ 
Zamiarem było chyba dojść na tor kajakowy [do Tyńca] jednak po 5km spacerze postanowiliśmy zawracać, bo niebo wydawało się coraz bardziej zdradzieckie i baliśmy się, że nas złapie niezła ulewa. Zrobiliśmy sobie więc jakiś półgodzinny postój - na którym matka porobiła nam trochę zdjęć, bo w czasie spaceru to jej było ciężko - coś narzekała, że nie da się mnie prowadzić i robić zdjęcia - nie wiem o co jej chodziło. Jak już sobie odpoczęliśmy to zabraliśmy się w drogę powrotną :) Później ciotkowie wpadli do nas na jedzonko, i zostali do wieczora. A wiecie co? Maka zrobiła sobie z nami zdjęcia! NOOO serio! Bo ona nigdy nie chcę zdjęć bo mówi, że zbrzydła... a tu proszę! :) 
I tymże zdjeciem kończymy dzisiejszą notkę! Za niedługo kolejne opowieści ze spacerów, jeżeli jesteście ciekawi gdzie się szlajamy to nas obserwujcie !:) A tutaj więcej zdjęć: